rysowała
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
KRS OOOOO37904,
cel szczegółowy: 33202 Zając Renata
Sprawdź nas:
- Renato, czyli jadąc tą windą, z piątego piętra do sekretariatu - upewniam się co do poprawności mojego myślenia - wybieram parter, mimo tego że sekretariat jest na drugim piętrze, gdy jadę drugą windą lub wchodzę schodami?
- Tak - potwierdza Renata.
- I wjeżdżając tą windą z drugiego piętra na piętro piąte, muszę wcisnąć przycisk z cyfrą 2?
- Dokładnie - z przekonaniem potwierdza przysłuchujący się rozmowie młody chłopak.
- Natomiast idąc tym korytarzem w lewo i wybierając tamtą drugą windę, żeby zjechać na drugie piętro, to już wybieram przycisk z dwójką i wtedy zjadę na... - sonduję ostrożnie, żeby nie wyjść na idiotę.
- Na drugie piętro, to logiczne! Czego nie rozumiesz? - dziwi się Renata.
- Ale wracając na piąte, to wtedy wybieram przycisk, na którym jest cyfra… 5? Prawda? - Mam wrażenie, że wpadłem do Matrixa.
- Prawda - odpowiada Wulkan Spokoju i Oaza Pewności.
Niby to wszystko logiczne, ale czuję się jak w zamku w Hogwarcie albo w samym środku projektu szalonego architekta, który kierował się przy pracy zasadą umiarkowanej powagi.
Gdy już wróciliśmy na piętro 5 i ¾, chłopak na wózku poprosił, żeby wcisnąć mu przycisk na pierwsze piętro. Z głęboką nieufnością zapytałem, czy chodzi o przycisk z numerem 1. Tak na wszelki wypadek, bo może chciał pojechać na inne.
Dziś rano poczułem, że równowaga i orientacja przestrzenna to wyzwanie. Takie windy to metafora życia: czasem parter jest na drugim, a na piętro piąte – prowadzi przycisk 2. Autoironia? Bez śmiechu tego zestawu komplikacji psychika by nie wytrzymała.
W domu, kiedy delikatnie się poskarżyłem, usłyszałem, że z piętra trzeciego można zejść czterema małymi schodkami na poziom niższy, lub wejść takimiż samymi stopniami na wyższy. I to w budynku, który jest starą kamienicą, taką z wysokimi sufitami.
Dodatkowo jest jeszcze jedna klatka schodowa i stary szyb windy, która już nie działa. Z drugiego piętra można też wyjść na parking, bo znajduje się na tym samym poziomie. Kiedy dostawałem wytrzeszczu oczu i próbowałem sobie wszystko poukładać (logicznie, żeby nie było) Mała Jaszczurka wzruszyła ramionami i wtrąciła, żebym się nie dziwił, bo specjalna szkoła zapewnia specjalne warunki. Uczniowie się odnajdują, więc w czym problem?
Nic już nie powiedziałem, tylko zamarłem w stoickim bezruchu, trzymając w dłoni kubek ciepłej herbaty i wtedy naszło mnie pytanie z dziedziny tych egzystencjalnych, które można przypiąć do każdej sfery naszego uporządkowanego według wzorów praw, kultury i tradycji: „Czy świat musi być 0 – 1?”