rysowała
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
KRS OOOOO37904,
cel szczegółowy: 33202 Zając Renata
Sprawdź nas:
- Kolejny tydzień i znowu pęd! – wzdycha Najmilsza z Córek, siadając nad notatkami z polskiego, angielskiego i biznesu. – A mogłoby jeszcze być wolne…
- Niedługo ferie – ripostuję, próbując zwrócić Trujową uwagę na leżące przed nami zdania.
- Tak, i gdy wszyscy będą odpoczywać, ja będę ćwiczyła. Też mi odpoczynek! – fuczy.
- Może nie wszyscy. Może nie cały czas będziesz ćwiczyć. Poza tym rehabilitacja to inny rodzaj zajęć niż szkoła.
- Ale zmęczona będę. Wrócę z Poznania i co? Zaraz do szkoły!
- Dobrze, możemy nie jechać – rzucam już standardowym hasłem, nie dodaję nawet Wielce Dydaktycznej Gadki o Konsekwencjach. – Wymyśl, co będziemy robić.
- No pojadę, przecież ten kręgosłup trzeba wyćwiczyć - kończy Renata i kładzie przed sobą arkusz z zadaniami z angielskiego.
Patrzę na tę moją Najbardziej Obowiązkową Córkę pod Słońcem i myślę, że nieczęsto zdarza się, aby rozsądek tak znacząco wygrywał z pragnieniem odpoczynku. Przyzwyczaiłam się już, że dzieci i nastolatki często zapalają się na chwilę a potem kończy się motywacja, zaś jej miejsce zajmują chwilowe radości. Nie są one złe. Każdy z nas ich potrzebuje, inaczej przychodzi moment buntu organizmu lub refleksja, że przegapiliśmy jakiś piękny czas na rzecz pracy. Jednak jest i druga strona medalu: bierne poddawanie się temu, co przyniesie los, dryfowanie w wygodzie i braku poczucia obowiązku bez świadomości, że Złośliwy Los każe nam w przyszłości zapłacić z odsetkami za to, czego nie zrobiliśmy.
Słucham podcastu Lente - magazyn o kulturze śródziemnomorskiej, gdzie Julia Wollner przytacza m.in. postać Odyseusza i myślę: „Jestem w domu. To, co istniało stulecia, tysiące lat temu w myśli ludzkiej, jest aktualne i dziś”. Oto fragment z odcinka „Kairos, Demeter, Odyseusz i Befana. Mitologia na święta: „W tej krainie [Lotofagów] czas wydawał się zupełnie rozmazywać. Życie stawało się błogie, miękkie a rzeczywistość zupełnie pozbawiona ostrych kantów. Nie było list zadań, nie było pośpiechu (…), ale nie było też celu. Bohaterowie Odyseusza, którzy skosztowali lotosu, nie chcieli już później wracać na okręt. Mieli już dosyć podróży, która zadawała się nigdy nie kończyć, mieli dość niepewności, po prostu woleli być w tym tzw. „tu i teraz”, w takim bardzo radykalnym „slow life”, daleko od wszelkich problemów i obowiązków. Ale Odyseusz rozprawił się z nimi kategorycznie: kazał ich niemal siłą zaciągnąć z powrotem na statek i zmusił do powrotu na Itakę. Nie dlatego że pogardzał odpoczynkiem, ale dlatego że wiedział, że odpoczynek, który kradnie nam pamięć o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, jest jakby takim snem, z którego trudno się jest obudzić. (…) Dobry czas to nie tylko brak obowiązków, ale jeszcze bardziej obecność sensu.”
Renata dostrzega sens wyjazdów na rehabilitację, bo widzi jej efekty, np. to, że chodzi, przełyka, nie używa sondy i wózka inwalidzkiego, że skolioza została zatrzymana, a nawet uległa drobnemu zmniejszeniu. Widzi potrzebę nauki, bo rozpoznaje część obcych słów wypowiedzianych poza granicami naszego kraju i wie, o czym toczy się dyskusja. W dziełach sztuki, w tekstach, które czyta, w oglądanych filmach rozpoznaje motywy, o których uczyła się na lekcjach lub czytała w samodzielnie dobranych lekturach. Możliwość odnalezienia się w przestrzeni, która nas otacza, stała się dla Reni motorem napędowym do nieustawania w wysiłku. I tylko czasem, gdy rozbiegnie się za bardzo, musi pojawić się ktoś, kto – jak Demeter (albo pani z geografii) – każe się zatrzymać, powie: „Dość! Za dużo. Czas odpocząć.”
Czas odpoczynku splata nam się z czasem pracy; pragnienie wyłączenia się ze wszelkich obowiązków mija się z celowością i sensownością wysiłków podejmowanych każdego dnia w walce o większą sprawność i samodzielność. Jedyne, co boli i każe czasem otrzeć z policzka łzę, to niewspółmierność pracy włożonej przez Renatę w osiągnięcie wyznaczonego celu w stosunku do uzyskanego efektu. Nie spodziewaliśmy się jednak, że choroba podstawowa i schorzenia współistniejące będą dla nas łaskawe. Dlatego uparcie brniemy przed siebie i nie pozwalamy sobie na utratę wyznaczonego celu.