Renia walczy z rakiem

rysowała

 

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" 

KRS OOOOO37904, 

cel szczegółowy: 33202 Zając Renata

Sprawdź nas:

Jak milion złotych minus pięć

30 sierpnia 2025

- Tata, tata, patrz! – pędzi na złamanie karku Trutka, machając telefonem jak reporter na gorącej linii. – To ja! Dziewięć lat temu! Wspinam się po drzewie! A tutaj biegnę po piasku! W zielonej sukience! Z długimi włosami!

- No, a tutaj? – pytam, mrużąc oczy do ekranu.

- Tutaj brakuje mi dwóch zębów… jak milion złotych minus pięć – przewraca oczami.

 

Kilka dni później przy okazji rodzinnych wykopalisk w archiwum zdjęć trafiamy na filmik, na którym Renata wjeżdża na Radarowych plecach wprost do szafy - jak do Narnii, tylko bardziej swojsko i z hukiem.

 

Siedzisz w fotelu, z książką pod pachą, kiedy telefon wypluwa kolejne powiadomienie: „Twoje wspomnienie sprzed lat”. I nagle jesteś tam, gdzie było mniej problemów, papierologii, deficytów… - po prostu mniej... Za to więcej piachu w butach, więcej śmiechu i wrzawy. Telefon jest jak znajomy, który wpada bez zapowiedzi, choć zamiast wina przynosi wspomnienia sprzed lat i jeszcze pyta, czemu nie jesteś zachwycony.

 

Wspomnienia mogą być jak balon – piękne, kolorowe, ale jeśli trzyma cię za nogę, nie polecisz dalej. To, co miało dawać otuchę, czasami zamienia się w zakładnika przeszłości. To trochę jak związek z emocjonalnym zombie – kochasz dziecko „sprzed choroby”, a tu obok czeka żywe, prawdziwe dziecko „teraz”. Ono nie potrzebuje idealnej, beztroskiej wersji rodzica, tylko takiego, który umie oddychać razem z nim w teraźniejszości. Mózg, nie pytając, czy to aktualne, rzuca emocjonalny sygnał, wywołują falę tęsknoty, często bolesną, bo konfrontującą ze światem tu i teraz, pełnym wyzwań i niepewności.

 

To normalne mechanizmy, które pokazują, że rodzice i rodzeństwo często zanurzają się we wspomnieniach, by znaleźć wsparcie w trudnych momentach. Jednak te wspomnienia mogą stać się jednocześnie pułapką, jeśli zatrzymują nas w przeszłości, nie pozwalając budować nowej rzeczywistości z dzieckiem, którego życie odwróciło się do góry nogami. To jak w opowieści o "związku w cieniu emocjonalnego zombie" – miłość do zdrowego dziecka staje się cieniem, który utrudnia obecność i pełne zaangażowanie w relację z dzieckiem po chorobie.

 

Pamiętam jedną sytuację z oddziału, mamę, która opowiadała, że kiedy córka straciła włosy, poczuła, jakby straciła wszystkie dobre wspomnienia. Ale jej dziecko zaciągnęło ją do pokoju zabaw, mówiąc: „Przynajmniej nie tracimy czasu na rozczesywanie, możemy się szybciej zacząć bawić”. Córka nauczyła ją jednej ważnej rzeczy: „Nie tęsknij tak mocno za tym, co było, bo umknie ci to, co jest”.

 

Rodzice dzieci w trakcie i po leczeniu przeciwnowotworowym doświadczają mnóstwa emocji: lęku, stresu, poczucia bezsilności, ale też nadziei i miłości. Po latach walki często pojawia się potrzeba przepracowania wspomnień bólu i utraconej normalności, by nie żyć wyłącznie przeszłością. Terapie psychologiczne i wsparcie społeczności pomagają rozpoznać emocje „tu i teraz”, budować nową, pełną relację z dzieckiem, które - choć zmienione przez chorobę – jak każde inne dziecko - potrzebuje obecności i akceptacji.

 

Wspomnienia są częścią naszej historii, ale ważne, byśmy nie pozwolili im zawładnąć naszą teraźniejszością. Życie z dzieckiem po ciężkiej chorobie nowotworowej to wyjątkowa podróż, pełna wzlotów i upadków, w której prawdziwym ratunkiem jest pełna, świadoma obecność – zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Emocjonalne wsparcie, terapeutyczne pomoce i otwarte rozmowy pozwalają przejść od życia w cieniu przeszłości do tworzenia nowych, pięknych chwil, które budują spójną i silną rodzinę.

 

Piękne jest to, co minęło, ale teraz też mamy siebie. Pójdziemy dalej razem?

 

Wróć do bloga