rysowała
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
KRS OOOOO37904,
cel szczegółowy: 33202 Zając Renata
Sprawdź nas:
- Patrz, te dęby nazywają się Lech, Czech i Rus - Trutka wskazuje mi tablice umieszczone przy ogrodzonych olbrzymach. - Ale nie przypominają ludzi. Na Rusie widzę kota. Tu ma ogon, tu łapę, tu głowę. Widzisz?
- Nie... - przyznaję zgodnie z prawdą, choć naprawdę się staram znaleźć ogon.
- No tu, patrz: ogon, łapa, głowa - Najspostrzegawcza z Córek kreśli palcem wzory w powietrzu, jednak okazuję się mało pojętną towarzyszką.
- Ja widzę potwora. Ta dziura to paszcza, która chce cię pożreć, mniejsza to prawe oko, ciemna plama - lewe a konary skręcają się w rogi.
- Tak, ale to wtedy, gdy przesuniesz się w prawo. Po lewej jest kot - Renata próbuje mnie nadal przekonać, choć bez skutku. - Nieważne. Te dęby coraz bardziej niszczeją. Czech jest już chyba uschnięty.
Legendarne postacie naszej państwowości zamknięte w drzewach oraz wszystkie immaginacje kotów i potworów zostawiamy za plecami i schodzimy do łęgów. Po drodze mijamy Edwardów. Jeden jest dębem, drugi stulatkiem na wózku. Razem z towarzyszącymi mu (Edwardowi II) członkami rodziny próbujemy objąć Edwarda I. Potrzeba sześciu osób.
- Ciekawe, ile osób będzie trzeba za dwadzieścia lat, gdy tu przyjedziemy? - rozmyśla Truj.
- Nie wiem, ale za dwadzieścia lat mogę nie być w stanie dojechać do Rogalina - komentuję, mając z tyłu głowy widok mapy z zaznaczoną odległością 650 km i mój PESEL.
Pan Edward (II) się śmieje, dąb Edward (I) poważnie milczy. Idziemy łęgami w stronę pałacu, wspominamy nasz pobyt w tym miejscu sprzed dwóch (lub więcej) lat, kiedy trudno było wdrapać się na górę i iść po schodach. Truj zadaje się być młodsza, bo przebiera żwawo nogami jak wszędobylskie dzieci. Rehabilitacja - nawet jeśli żmudna i czasem mozolna - daje konkretne efekty. Wychodząc za bramy kompleksu, dostrzegamy kolejną tablicę:
- Drugi Rus! Można nazwać tak samo dwa drzewa?
- W zasadzie nie dwa. To klon Rusa. Dokładnie taki sam, tylko osiemset lat młodszy.
- Czyli dziecko-niedziecko? Jak to wytłumaczyć?
-Ten sam, ale odmłodzony. - Podchodzimy do tablicy, na której szczegółowo pokazano i opisano rozmnażanie in vitro w celu zachowania naszych zasobów narodowych. Czytam Renacie tekst i wskazuję zdjęcia.
Młoda przygląda się mini-Rusowi i rzuca:
-Nauka jest niesamowita.
Fakt, jest niesamowita. Potrafi zdziałać cuda, powrócić do zdrowia, zachować życie.