rysowała
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
KRS OOOOO37904,
cel szczegółowy: 33202 Zając Renata
Sprawdź nas:
Jako że wielkimi krokami zbliża się czas wyjazdu na turnus rehabilitacyjny, Pierwszy Łowca Domu został wysłany na polowanie. W dłoni miał listę sprawunków, w uszach ustną instrukcję: „woda, woda na drogę, szampon dla Synusia, mały szampon dla Najlepszej z Żon, kram dla Trutki (oliwkowy, kokosowy, aloesowy – w każdym razie nawilżający lub pielęgnujący) i żelki klasyczne”.
Po powrocie z polowania Pierwszy Łowca Domu, cały dumny i blady, zawołał do siebie Renatę, a ta – jak prawdziwa nastolatka – zakrzyknęła: „Zakupy!!!’ i zaczęła buszować w przepaści torby. Po wyjęciu entej butelki z wodą zapytała o słodycze.
- Żelki są – pochwalił się Pierwszy Łowczy Domu.
- Bez białego? – upewniała się Renata.
- Bez.
- I bez soczku?
- Jedne bez, jedne z soczkiem.
- A po co dwa opakowania? Chciałam jedno. Bez soczku.
- Za to kupiłem ci krem – tu Pierwszy Łowca podniósł pudełeczko na wysokość Trujowego wzroku i mocniej wypiął pierś.
Czujne Oko Saurona jednak potrafi wychwycić wszystko. Nawet drobne literki...
- A czytałeś co to za krem? – zapytałam.
- No, oliwkowy… - z lekką obawą odparł Pierwszy Łowczy Domu.
- Tak. Przeciwzmarszczkowy 30+.
- To może w takim razie ty będziesz używać? – zapytał Wielki Łowczy Domu, wykazując się brakiem instynktu samozachowawczego.
- Nie będę. A szampon gdzie? – padło drugie pytanie.
- Tu – Pierwszy Łowczy Domu wskazał butelkę.
- To dla Synusia. A dla mnie?
- Przecież mówiłaś, że jest.
- Mydło jest. Szampon będzie mi mino wszystko potrzebny podczas tygodnia pobytu na turnusie.
Myślę sobie: „Czytanie ze zrozumieniem: minus, wykonywanie poleceń ze słuchu: minus. To może koło ratunkowe…” - wyraźnie uruchomił się we mnie tryb belferski. I choć profesor Kaczmarzyk na pewno powiedziałby, że to błąd zadawać trzecie pytanie przy dwóch błędnych odpowiedziach, bo stres, który już wystąpił, zablokował przekaz z hipokampów, że odpowiadający w tym momencie tylko się pogrąży i będzie czekał na ocenę jak na skazanie, postanowiłam jednak spróbować najbardziej ogólnie, jak tylko można:
- A to, co wygląda jak z urwaną zakrętką? – wystawiłam butelkę przed nos Pierwszego Łowczego Domu.
- To dla ciebie. Pomyślałem, że zechcesz żel nawilżający po kąpieli.
- Antycelulitowy? – pytanie zawisło niczym oskarżenie.
Pierwszy Łowczy Domu z błaganiem spojrzał na córkę. Ja spojrzałam również, tyle że bez błagania. Raczej z błyskami w oczach. Na jednym widniał krzyk: „przeciwzmarszczkowy”, na drugim: „antycellulitowy”.
Wielki Sąd pokręcił tylko głową, wzruszył ramionami i wydał wyrok:
- Oj, tato, tato…
A potem odmaszerował dostojnym krokiem w czeluści swojego gabinetu.