rysowała
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
KRS OOOOO37904,
cel szczegółowy: 33202 Zając Renata
Sprawdź nas:
- Mamo, chyba padnę trupem. Mamy prywatny apartament - oznajmia Trutka, wchodząc do izolatki.
W ślad za nami idą pielęgniarka a chwilę później lekarka. Aż ciśnienie się na usta: " Apartament z obsługą", ale uznajemy to za niegrzeczne, tym bardziej, że panie są naprawdę przesympatyczne i rzeczowe.
Najmilsza z Córek i ja mamy podobny stosunek do izolatek: jak dają, to brać bez wahania. Chyba że dają na siłę, z potrzeby zdrowotnej. Wtedy dyskusji w zasadzie nie ma. Zamiast niej przed oczami rozciąga się wizja przedłużonego pobytu. Wiadomo, do szpitala idzie się po to, żeby jak najszybciej z niego wyjść. Co do tego nie ma wątpliwości. A jeśli ktoś by jednak wyrażał sprzeciw, może towarzyszyć Renacie w spacerze po szpitalnym korytarzu i słuchać zawodzenia: "Do doooomuuu!".
Tymczasem przebadana , obejrzana i poinformowana o jutrzejszych planach Truja-Zbója zasiadła do odrabiania pańszczyzny przy wyliczaniu nierówności. Podobno dla prawidłowego wyniku badania wyrzutów kortyzolu ma się nie stresować, więc próbujemy negocjować z personelem pięciomiesięczne zwolnienie z królowej nauk, ale nie wychodzi. I wtedy właśnie przychodzi SMS:
"Twój wynik badania jest gotowy do odbioru". Poniżej podpis: voxel i kod dostępu.
A teraz reminescencje:
27 stycznia 2018 roku czekaliśmy pod intensywną terapią w USD w Krakowie, żeby odwiedzić Renatę dobę po operacji. Drogę na oiom poznaliśmy na tyle dobrze, że do dziś jesteśmy w stanie trafić, przechodząc podziemiami kliniki. Tydzień wcześniej w przemyskim szpitalu Trutka miała robione pierwsze z życiu badanie rezonansem magnetycznym. Wynik przyszedł w ekspresowym tempie. Nie była to wiadomość, którą ktokolwiek na świecie chciałby usłyszeć. W godzinę od wyniku byliśmy w drodze do Krakowa.
Wracamy do teraźniejszości:
Dziś Renata miała kontrolny rezonans i przy okazji przyjęcie na oddział endokrynologii. Siedzimy przy stoliku, staramy się nie stresować i wtedy przychodzi rzekomy SMS od Voxela.
"Rety, dlaczego tak szybko!" - myślę, kojarzę z wydarzeniami z przeszłości i wewnętrznie zaczynam panikować - "Przecież tak wysyłają do natychmiastowego opisu, gdy coś widać na ekranie podczas badania!"
Nic nie mówię, tylko przesyłam wiadomość do Najlepszego z Mężów. Dziesięć sekund zajmuje mu poinformowanie mnie, że miał trzy zawały i jeden udar a potem że sprawdził i wysłał mi na pocztę. W tym momencie włączają mi się instynkty mordercze. Chcę kogoś zabić. Bardzo chcę. Wiem nawet kogo, ale jest ćwierć tysiąca kilometrów stąd. W końcu mówi:
- Jest czysto!
Koniec aktu pierwszego.
Kurtyna.
( Badania jutro)